ARTS.XMC.pl » Page not found

WWW.ARTS.XMC.PL

Nie grozi mi sprzedaż biznesu.

Firma, której upadłość cała rodzina wróżyła mi w przeciągu pierwszego roku ma się dobrze i nic nie wskazuje na to, że miałaby upaść. Sprzedaż biznesu w żadnym wypadku mi nie grozi.
Zupełnie na początku wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie ? miałem kłopot ze zdobyciem kredytu na rozkręcenie działalności, sprzedaż biznesu mojej ciotki, z której miały być podstawowe pieniądze-nie powiodła się a ponad to cała ta papierkowa robota z uzyskaniem wszystkich pozwoleń mnie wykańczała. Niekończące się pochody od drzwi do drzwi kolejnych urzędów mogą u wszystkich spowodować moment zwątpienia, lecz u mnie to sprawiło, że naprawdę miałem ochotę rzucić to wszystko w cholerę, oddać kredyt i niczego nie otwierać. Jednakże cierpliwości wystarczyło mi na tyle, żeby jednak pociągnąć to wszystko i wreszscie zdobyć wszystkie potrzebne papierki.
Potem był problem z lokalem ? wciąż remont za remontem, coś się ulepszyło, coś się zepsuło, znowuś świeżo zrobioną elewację diabli wzięli, ponieważ pękła rura..Szemrane ekipy lub takie, które nie pojawiały się w pracy były na porządku dziennym. Parę rzeczy musiałem zrobić zupełnie sam, nie mając o tym żadnego pojęcia. Kończyło się to różnie ale najczęściej ? następnymi kosztami i wydawaniem pieniędzy..
Kiedy już miałem i pozwolenia i budynek ? rozpoczęła się jazda z zatrudnionymi osobami. Ciągle ktoś się zatrudniał i zaraz zwalniał, poleceni ludzie okazywali się być tymi najgorszymi a Ci z najgorszym CV ? najlepszymi. Miałem dosyć rozmów kwalifikacyjnych i niezdecydowanych ludzi. Całą grupę zbieram do tej chwili, bo wielu przeliczyło się ze swoimi możliwościami i kwalifikacjami. Obecnie mam akurat dosyć stabilną grupę, lecz tylko z tego powodu, iż część przebywa na umowie czasowej i mają świadomość, że nie spędzą przy taśmie całego życia. Tylko w ten sposób fabryka może jakoś funkcjonować.
Nie ukrywałem przed nikim, iż praca jest monotonna i nudna, jednak wiele osób naprawdę myślało,że uda im się tak pracować. W chwili, gdy sam zasuwałem przy taśmie z grupą, ponieważ prakowało mi połowy kadry i groziła mi naprawdę sprzedaż biznesu ? było najgorzej. Potem nagle w sąsiedniej wsi upadła inna fabryka i przejąłem stamtąd ludzi.
Obcnie wreszcie mam już pewne dochody, a nie wyłącznie wychodzenie na czysto. Mogę myśleć pogodniej o przyszłości a na brak zainteresowanych pracą, jak również zakupem naszych wyrobów nie mogę narzekać.