Druk, czy bity?
Wszędzie można dostrzec, jak znane ze szkoły wydawnictwa, w formie papierowej, tracą kolejnych użytkowników na rzecz szybko rozwijającej się techniki. Spotkać możemy elektroniczne książki, wyświetlane na monitorze komputera, istniejąteż książki audio, których da się dyskretnie wysłuchać, np. w samochodzie. Wspólnym mianownikiem tych nowości jest, że już wcale nie będzie trzeba przerzucać setki papierowych arkuszy, żeby przejść do właściwegodziału. Możliwe,że wkrótcew ebookach pojawi się takżeobraz animowanyzamiast grafiki.
Ostatnimi czasy inaugurowano wynalazek w postaci elektronicznej gazety, który podobnie jak audio i ebooki odbierze kolejnych zwolenników słowa drukowanego.
Frapuje jedna rzecz â?? czy i na ile to możliwe, że tradycyjne książki, w formie drukowanej na papierze w końcu przestaną istnieć w masowym użyciu, a ich ślad pozostanie jedynie wpamięci? Kto na tej sytuacji straci,a kto skorzysta?
Domyślam się, iż zyskająi jednocześnie stracą wszyscy. Zaczynającod odbiorców:
– mocne strony: zaniknie potrzeba pójścia do czytelni, paręruchów myszką i w niecałą minutęmożna pogrążyć się w lekturze. Z pewnością także ebooki będą w atrakcyjniejszych cenach, bo powstanie w Internecie mocniejsza konkurencja (już jest bardzo duża).
– minusy: cyfrowegowydania nie da się popisać, nie można w nim umieścić swoich prywatnych uwag, czy przemyśleń. Ponadto czytanie utraci ten niepowtarzalny urok, gdy czyta się z monitora, skupienie rozprasza tysiąc rzeczy,a to e-mail, a to gadu gadu, czy powiadomka o kończącej się aukcji.
Idąc dalej, do autorów:
– plusy: obecnie autor wydania papierowego dostaje mało prowizji, bo wszystko pochłaniająkoszty stałe. Eâ?? wydanie z pewnością da większe marże od sprzedanej książki.
– minusy: konkurencyjnośćpodskoczy drastycznie. Nawetobecnie widać, jakznaczna ilość pisarzyrozmaitych ebooków rzutuje na ich jakość, a zatem i zaufanie dosłowa pisanego.
No i oczywiście nie można pominąć książkowych handlarzy:
– mocne strony: zdobędą dla sprzedawanych wydawnictw szerszyrynek zbytu, a do tego niższe koszty, gdyż e-książka nie potrzebuje składowania,a doręczyć ją można w parę sekund do klienta pocztą elektroniczną.
– minusy: równolegle zakończą swe istnienie â?ťfizycznie namacalneâ?ť księgarnie i czytelnie,które co by nie mówić â?? posiadająswój czar. Kwestia, czy klient odszuka ebooka oferowanego przez sprzedawcę, będzie wynikało tylko od miejsca jego e- księgarni w Googleâ??ach. Zaoszczędzone pieniądze zostaną przesuniętena marketing wyszukiwarkowy.
Reasumując, z pewnością przyszłość to progres rynku prasy i ebooków. Osobiście – pomimo tego – nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy czytanie powiedzmy powieści â?? jakikolwiek, choćby najładniejszy graficzny wytwór komputera, czy dołączone video, nie jest w stanie zastąpić mojej osobistej wyobraźni,mojego wyobrażenia sylwetek bohaterów.Tak samo jest z czytaniem poradnika – mogło się obejść bez osobistych notatek,stron pokolorowanych barwnym pisakiem w miejscach bardziej interesujących.