Nauczmy się kochać ludzi
Tylko 1%; tak minimalnie jest konieczne od czasu do czasu fatygi, ażeby udzielać pomocy niewidocznym potrzebującym. Żyję mieszkanie współdzielone w bloku potężnego blokowiska. Regularnie spotykam szare osoby. Sąsiedzi mówią mi dzień dobry, a tymczasem czy naprawdę wiem o nich wszystko? Czy wiem, z jakimi kłopotami się zmagają? A czy wiesz, że ten bliźni może potrzebować Twojej pomocy w postaci jednego procenta podatku z Twojego rozliczenia fiskalnego?
Czym jest dla ciebie 1 procent podatku? Otóż: NIC, bo i tak go musisz płacić… Lecz wypełniając coroczną deklarację podatkową masz możliwość od kilku lat przekazać te pieniądze na konkretny cel: masz możliwość wspomóc fundacje ale możesz to wysłać , ażeby pomóc wybranej potrzebującej. A zatem w Twojej mocy jest rzeczywiste przeznaczenie pieniędzy, o których celu do tego czasu nie miałeś wiedzy.
Zadaję zatem kwestię, czy ja znam ludzi, którzy stoją w moim pobliżu i czy oni rzeczywiście mnie znają, skoro się na mój widok uśmiechają, mówią dobry wieczór. Jestem chętny postawić monety za orzechy, że nie masz pojęcia o problemach swoich własnych znajomych. Robisz corocznego PITa, a jeden procent podatku przeznaczasz lub nie na jakieś fundacje, nie chcąc nawet wiedzieć, ilu Twych bliskich Ci osób poszukuje wsparcia na pomoc własnemu dziecku.
Pewnego wieczora przyszła do nas znajoma z parteru. Nie był to idealny momencik, bo dopiero przyszliśmy po pracy i zasiedliśmy właśnie do obiadu, ale okazała się zapłakana i grzechem byłoby kazać jej stać za drzwiami.
Z pół godziny przychodziła do w miarę normalnego stanu, żeby wreszcie być w stanie wystękać, co stało się jej celem przybycia. Patrzyliśmy po sobie z małżonką i nie mogliśmy uwierzyć w to, co mówiła: jej dziecko, które każdego dnia tak donośnie hałasuje, okazało się być ciężko słabe od urodzenia na zespół dziecka wiotkiego. Póki co nawet nie słyszeliśmy o takim schorzeniu, ale dzisiaj wiemy na czym to polega.