ARTS.XMC.pl » Page not found

WWW.ARTS.XMC.PL

Mój tata wystawia swój biznes na sprzedaż – czy będą chętni?

O tym, iż wystawił swój biznes na sprzedaż dowiedziałem się dopiero wczoraj przy kolacji. Przyznam, iż mnie to zdziwiło. Byłem przekonany, że będzie go miał do końca swoich dni – przejął go koniec końców po swoim ojcu a moim dziadku, a ja nie byłem zainteresowany kolejnym przejęciem w myśl tradycji rodzinnej. Często mówił, że w takim razie on nie wie czy jest sens dalej rozwijać firmę, lecz spodziewałem się, że mówi tu dokładnie o rozwoju firmy, pakowaniu pieniędzy w coś, co może nie mieć niedługo dyrektora, bo ojcu zdorwie nie dopisywało, a ja jestem jedynakiem. Nie ma też zaufanych znajomych których mógłby mianować na dyrektora firmy. Nie ma też przyjaciół,którzy mieliby ochotę na taki zasczyt.

Wczoraj jednak stało się – biznes na sprzedaż i już. On stwierdził, że nie ma już zdrowia do targowania się o niższe stawki w hurtowniach, nie chce mu się również użerać z urzędami ani walczyć o rynek, gdzie jest pełno konkurencji – zwłaszcza z Tajlandii. Z chińszczyzną zresztą walczył już długi czas . Naturalnie – bezskutecznie. Miał wielu klientów, którzy nadal wolą coś zrobione profesjonalnie od śmiecia, ale rynek nabywców się nie powiększał. Teraz większość ludzi przedkłada jednakże cenę nad jakość, a ojciec nie mógł już bardziej zaniżyć ceny, bo byłby bardzo stratny. Już w tym momencie jego zyski nie są tak duże, jak dekadę temu, a co dopiero, jakby jeszcze bardziej zaniżył ceny.

Widziałem już w cotygodniowej gazecie ogłoszenie, że “biznes na sprzedaż..” i tak dalej. Chyba dopiero wtedy tak naprawdę uwierzyłem, że on to zamierza uczynić. Przyznam, że trochę mnie to martwi. Tata ma naturę furiata – pracusia. Nie widzę go w domowych pieleszach przed telewizorem. Co on zamierza robić bez pracy ? Wnuków nie posiada i jeszcze długo mieć nie będzie, z matką się dogadują, ale ile wytrzyma wyłącznie z mamą ? Wszyscy jego kumple i przyjaciele nadal pracują i nie będą jeszcze przez chwilę mieli dla niego czasu… Tak myślę, że w domu zapanuje niezły sajgon z jego aktywnością (którą nota bene odziedziczyłem z nawiązką).  Będziemy musieli znosić nowe remonty i poprawki, naprawianie i udoskonalenia. Tak było, gdy raz zachorował i miał zostać w mieszkaniu. Oczywiście wytrzymał w łóżku kilka godzin i poleciał coś naprawiać 😉 Teraz na bank będzie tak samo, oj na pewno…