Sprzedam tę firmę.
Tak – to nie żart. Nie chcę jej prowadzić ani dzień dłużej. Sprzedam firmę wręcz z radością. Nie daje mi zysków od długiego czasu. Jak dla mnie – o wiele za długiego.
Od momentu kiedy zdecydowałem się, że sprzedam firmę do realizacji tego zamiaru minęło kilka miesięcy. Nie miałem serca. Niegdyś był to jakby mój dom, idea, pomysł na życie i master plan powrotu do rodzinnych tradycji. Przejąłem firmę dziadka i rozkręciłem ją od nowa.
Początkowo wszystko szło znakomicie – przejmując firmę wziąłem także stałych odbiorców. Nie pomyślałem jednak nad tym, iż są oni w wieku emerytalnym, co źle wróży w przyszłości. Ni nad tym, że nowych wcale wielu nie przybywa, co także może nie być dobre…
Wtedy jednak miałem naprawdę dobre pieniądze. Powiększyłem zakład, zatrudniłem więcej ludzi, zaczęliśmy robić nowe rzeczy, wprowadzać polepszenia.
To był pierwszy krok ku końcu, ponieważ starzy odbiorcy posiadali własne gust i woleli, by wszystko zostało po dawnemu. Nowe produkty im się nie spodobały. Straciłem wielu odbiorców a nie chciałem powracać do starych metod bo to by znaczyło krok do tyłu. Klienci w moim wieku chętnie brali ode mnie całe palety, ale powiedzmy sobie prawdę – ich było znacznie mniej. Mam w nich do dnia dzisiejszego zaufanych klientów, ale wszyscy emeryci przeszli do konkurencji która, jakby na to nie patrzeć, jest przestarzała i nikt poza nimi nie zamierza u niej kupować.
U mnie niestety – także, ponieważ wszyscy możliwi odbiorcy są już podebrani. Ja mam młodych – konkurencja starszych. Starszych było więcej, dlatego moja firma powoli upada, a ja nie chcę na to patrzeć bezczynnie.
Sprzedam firmę osobie, która mnie do siebie przekona i której będzie można zaufać. Chciałbym kogoś kreatywnego i z dużym doświadczeniem, kto wiedziałby jak nie zaniżać jakości a jednocześnie przechwycić z powrotem poprzednich odbiorców. Ja tego nie umiem. Nie oddam jej żadnej młodziutkiej i niedoświadczonej osobie zaraz po studiach. Nie po to włożyłem w nią tyle czasu i wysiłku, żeby całkowicie splajtowała w przeciągu miesiąca po oddaniu !
Chciałbym dodać, że cena nie jest porażająca. Nie zależy mi na zysku, tylko pozostawieniu miejsc pracy i opinii. Może brzmi to dość dziwnie, ale jestem jednak staroświecki. Nie przejąłem takiego materializmu, jaki teraz wszędzie panuje – są poza nim jeszcze inne, lepsze wartości.